Niechaj zrywają kwiaty, a strzęsioną różą

Osypią, kiedy zaśniesz. Bądź zdrów — do wieczora.

Będę ciebie czekała nad brzegiem jeziora

I płacząc, piosnką płaczu wabiła słowika.

Odchodzi Goplana.

GRABIEC

Aż mi lżej, że ta rybia galareta znika.

Hej, poddani!

do Chochlika

Ty jesteś królewskim ministrem,