Dają smaczniejszy... Król mi pozazdrości

Żony i dziecka, i lipy, i chłodu,

I snów pod lipą — i złotego miodu. —

Żegnaj mi! żegnaj! Nim słońce zaświeci,

Będę w stolicy. Hop! hop! na koń, dzieci!

Kirkor wychodzi. Słychać tętent oddalających się.

PUSTELNIK

sam

O Boże! Boże! Wolę, niech do Gnezna wraca,

Niżby miał do tych piersi szlachetnych przycisnąć