Że łzy przyszedłem przed ludźmi wylewać

I smutek z nimi łamać jako chleby.

Przychodzę ludziom smutną pieśń wyśpiewać,

Przyszedłem jako Orfeusz267 w Ereby268

Prosić Plutona, by mi wrócił żonę».

Słuchajcie! ona żoną moją była,

Żoną mej duszy; dziś jedna mogiła

Zamyka białe ciało, zakrwawione

Tym nożem... patrzcie! Oto na tym dzbanku

Znalazłem martwą, o wiosny poranku,