Słuchajcie mię cicho, diabliki...

Oto, Chochlo, polecisz za moim kochankiem;

Idź przy nim, przed nim, za nim, jak skoczne ogniki,

I błąkaj po murawach tak, by przed porankiem

Nie trafił do mieszkania — ani do tej chaty,

Gdzie mieszkają dwie piękne dziewczęta — dwa kwiaty,

Córki wdowy... rozumiesz... a o wschodzie słońca

Tu miłego przyprowadź.

CHOCHLIK

Będę go bez końca