Pod jedną wielką framugą rozbitą,

Gdzie wierzchem niebo w słonecznej pogodzie,

Jak turkusowy szlak, albo koryto

Szklanne, zrobione wodociągów wodzie,

Spokojnie płynie nad głową podróżnych,

Ambasadory... w kształtach bardzo różnych

Ci leżą, inni siedzą — trzech ich było,

I czas spędzali swój nie najzabawniej,

Serce w nich troską, utrapieniem biło,

I chleb swój własny jedli najniestrawniej;