Z dołu i z góry krzyżują się, lecą —

Świata nie widać, słońce nawet ćmi się.

Próżno w nim gniewy się gorące niecą,

I zęby o ząb zgrzytają tygrysie;

Zamyka oczy — one ciągle miecą

Ten grad, za którym wszystko w oczach mgli się;

Zrazu się wahał — potem się ośmielił

I z pistoletu na wiatr w górę strzelił.

Wrzasnęło wojsko wiedźm, turecki święty

Upadł i zaczął wić się... paralityk;