Niech sądzą, niech się litują, niech płaczą,

Niech utyskują na los, piszą treny;

Niech ten kawałek paznokciem naznaczą

I odczytują w dzień słoty, migreny.

A pewnie same sobie wytłumaczą,

Dlaczego dał się wziąć przez te Syreny;

I rzekną: „Ach nieszczęsny — to go broni,

Że na tę biedną płeć nie podniósł dłoni!...”

Tak, to go broni — bo ja mam ważniejsze

Rzeczy i muszę rzucić bez obrony;