Iskierką Jego treści dotykalną,

Ludzkim filarem wspartą — i widzialną.

Ja kiedym w górę spojrzał, to przestrachem

Zdjęty myślałem, że w braku sufitów

Niebiosa wiszą otwarte nad gmachem

I te kolumny są bez żadnych szczytów.

I chciałem myśli tytańskiej zamachem

Zbić to zwierciadło czynów i błękitów,

Gdzie powtórzone wisi Boskie dzieło

I trwa... a nasze co chwila — zginęło.