Po niebie latać i trwać przez stulecia,

Ale nad wierzbą stanęły w lazurze,

Dwie obok siebie stojąc — trzecia w górze.

I tak w żurawi klucz uszykowane

Jaśniały, aż las zajaśniał w promyki.

I przyszły panie dwie w błękit ubrane,

I pod wierzbami ucichły strumyki,

Jak ja — gdy nagle brzmiąc na lutni stanę

Słuchać, czy oklask przyjdzie albo krzyki,

A potem znowu zaczynam nierychły: