Na mchach i białej konwalii, pod drzewem

Płonącem w światła cudownym okresie,

Gdy się witały ze łzami i śpiewem.

Jedna pytała drugiej — co ją niesie?

A każda rzekła: „Jestem krwi wylewem

I ogniem grodów owiana gorących

I drżę, królową będąc konających.” —

„Królestwo moje, rzekła matka czarna,

Wyniszczone jest mieczem i płomieniem;

Ptaszęta małe, gdy lecą po ziarna,