I czarna dymem smętnego jałowcu,

Do mego Dziecka krwawego i Pana

Każę się często nieść, i na grobowcu

Siedząc, mam dziatek umarłych kolana

Pełne — nie mówię, na jakim manowcu

Zbierałam kwiaty ludzkie nieszczęśliwe,

Lecz On je widzi u nóg — te nieżywe.

„I taką ma twarz, jaką w Nazarecie,

Kiedy się żegnał ze mną mówiąc: Matko,

Idę już umrzeć!... a mnie zorze trzecie