W mogiłach swoich wschodnich gospodarzą,

Przyjmują na noc smętne wędrowniki,

Czasem przez wieczne nakażą zapisy

Karmić ptaszęta — stąd są ciągłe krzyki

Wróblów255, i ciągle pełne ziarna misy

I ciągle różom miłosne słowiki

Na cmentarzowe latają cyprysy,

I ciągle szpaki po grobach gawędzą

O trupach, którzy karmią i nie spędzą...

Lubiłem zwiedzać takie gospodarstwa