Między brzozami usiedli i gwarzą
Na złote słońce obróceni twarzą.
O czem? — o Polsce; ona jako zmora
Trzymała wtenczas we śnie wszystkie duchy.
Ten lirnik był to stary Wernyhora47,
Sławny podówczas, tak że i kożuchy
I karmazyny48 przed nim drżały wczora
I step przed jego twarzą stanął głuchy
I krew wybuchła parami białemi
I wcześniej srebrny miesiąc wyszedł z ziemi.