Ale już słońce włosami złotemi

Rzuca na białe mych namiotów płótno.

Beniowski ujrzał siedzący na ziemi

Obóz. — Tu muza nie chce być okrutną

I zaraz (bowiem już do końca dążę)

Wschodni poemat mój cały rozwiąże.

Na złotym stepie — był to niby parów

Pomiędzy dwoma piaszczystemi góry —

Ujrzał Beniowski dwa sotka333 Tatarów

Nie bardzo pięknej tuszy i struktury;