I te oddanie siebie wszystkim szałom,

I okolica, gdzie stał, i brzóz włosy

Odszeptujące lirniczym zapałom

Piosenką cichą, słodką, a wiosnianą,

Jakoby kobiet płacz za skalną ścianą.

To wszystko dziwnie na mego szlachcica

Działało; strachu jednak nie pokazał

I rzekł: — „Mój ojcze, przyszłość — tajemnica!

Bylem się żadną podłością nie zmazał,

Bylem miał serce, co jest jak kaplica