Bez ruchu — zda się, że z wielką rozpaczą

Padli na ziemię i śpią — albo płaczą.

A tam na wzgórzu, patrz, dziwna korona

Tej straszliwości, stoją trzy osoby:

Był to w kolasie pop, sotnicza żona,

I jedna, którą będę od tej doby

Pamiętał, bo mi błysła tak czerwona

Nad polem pełnem jęku i żałoby,

I tak od słońca miała piękne barwy,

Jak najpiękniejsze snów straszliwych larwy.