Który przy działach właśnie stał na straży,

Na Zygmuntówce391 miecz strzaskał, jak szklanny,

I już mu głowę mieli ściąć Tatarzy —

Beniowski strasznym przywiedziony krzykiem

Wziął go, gdy z lontem już stał nad jaszczykiem392.

Takie dnia tego było powodzenie;

Cokolwiek także wzięto karabinów,

Prochu, kul — ważne dla taboru mienie,

Droższe niż beczki pereł i rubinów.

I tak Barowi stepem szło zbawienie