Widział w cieniu — tęczami gaj opasywały,

Ptactwo dzwoniło w lutnie — i kaskady grały.

Panna Aniela, widać, że listownie wezwana,

Biegła i otworzyła chatkę swoją zamkniętą.

Ta była cała cicha, także wschodem rumiana,

A pachnąca rezedą wskroś obsianą i miętą,

I ściany z cedrowiny dyszały mocną wonią,

A cichość była taka, że słyszałeś jak ronią

Za oknami Najady444 swe łzy, perła po perle,

I po skałach rzucają przeczyste diamenty