„Idy500 do zamku, panienko! tam stary

Nie wie, co robić, i pieniędzmi dzwoni...

Oj! miałaby ty w zamku srebrne mary,

Gdyby nie ten duch biały, co cię broni.

Idy, panienko, a tu jak świt szary

Przyjdź, mając kwiaty zaszeptane501 w dłoni

I przynieś jaką tam starą sukienkę,

Co tobie krótka, zda się na Helenkę.”

Rzekła i wzięła znów z jasnej murawy

Ciało, które się łamało na dwoje.