Ujrzał rycerzy błędnych koczowisko;

Zbroja błyszczała na jednym szlachcicu —

Zbyt rzadkie na ten już wiek widowisko.

Beniowski z miłym uśmiechem na licu,

Widząc, że kuchnia była bardzo blisko,

Zsiadł z konia i rzekł: — „Czy wolno zapytać,

Kogo mam honor i przyjemność witać?...”

Na to pancernik gruby, lecz ostrożny

Jak Litwin: — „A Wać kto sam, Mości Panie?”

— „Jestem Beniowski”, rzekł, patrząc na rożny