Uderzam ciebie w złości — Milcz szalone! —

O czemże ja mówiłem?... Ha... W tym jarze

Dwóch zarąbanych leżało Moskali,

Którym pan Zbigniew patrzał w blade twarze;

Wtem ujrzał, że się cierń zajęty pali,

Że się już ogień wiesza na konarze

Suchego dębu; a więc cięciem stali

Odrąbał gałąź, ta zaś odrąbana,

Jak płomień zdjęty przez burzę z wulkana,

Leciała, hucząc głucho i czerwona