Cierpię — lecz jeszcze gardzę. I ten ścięty

Rym, nieraz kąsa was aż do jelitów395;

I płynie jako szalone okręty,

Z fal odrzucany do niebios błękitów,

Gdzie mu początek był i koniec będzie,

Gdy śmierć na żaglach okrętu usiędzie.

Tymczasem z szumów żeglowych i waru

Myśli zhukanych jest harmonia dzika,

Którą ja lubię, że tak pełna gwaru,

Że czasem jak wąż pośród ruin syka,