I błękit ją wziął tak zrównoważoną,
Z rozciągniętemi jako ptak rączęty419.
Z włosów, co były na głowie koroną,
Naprzód się złoty zrobił wąż zwinięty
W kłęby i leciał wraz za tą szaloną,
W połyskujące ją chcąc winąć skręty;
I różne kwiaty wyrzucał ze skrętów,
Które goniły ją mgłą dyjamentów.
Za włosem i za kwiatami i za nią
Pędziły równym dwa gołębie lotem. —