Kiedym się skarżył na klątwy i zdrady,

Tom się i o ten kielich krwi octowy

Upomniał — i Grób zaparł się: że gady

Z niego nie wyszły — lecz z urwanej głowy

Ten polip odrósł i lud wyssał blady.

Wygnać go była kiedyś wielka praca...

Ma nas za trupa ten szakal — i wraca.

Precz z nim — lub, jeśli przyczołgnie51 się żmija,

Pod Boga skrzydło kryjmy się i gromy. —

Lecz widzę, że mię ten liryzm zabija,