Nie wyrzucał mu nic — milczący brytan.

Więc go potrzymał tak, potem zmiękczony

Na wolność puścił znów antropofaga508.

Lecz odtąd pies był dziwnie zamyślony,

I smutku wielka w nim była powaga.

Czy to dlatego, że był nakarmiony,

Amerykańskim zwyczajem Osaga509?

I czuł dziwną czczość zjadłszy w parowie

Poetę może, z poematem w głowie?...

Nie wiem... i wolę nie dochodzić wcale.