Pocałuj, zapłacz, świśnij — taj polecę!

Gołębie moje umieją tańcować,

Na chleb zarobią, na cerkiewne świece...

Będzie mnie za co ubrać i pochować.

Albo ja martwa pójdę wpław po rzece,

A gdzieś Rusałki srebrne wezmą sobie,

I pochowają w śpiewającym grobie.

Taj będzie koniec z żałosną Swentyną!

Oj! nalatała się ja po kurhanach!

Oj! nakarmiła się gorzką kaliną!