Fortunka jego ciągle ciekła dzbanem.
Miał nadto proces i sprawę graniczną;
A prędzej sprawę wygrałby z szatanem,
Niż z ową psiarnią wtenczas palestrantów5:
Słowem, że przyszło do długów i fantów6.
Pozbył się naprzód klinów7 i futorów8.
Potem i konie wyprzedał z uprzężą —
Nie znano wtenczas jeszcze w Polsce szorów9,
O które żony dziś mężów ciemiężą10 —
Pozbył się potem swoich białozorów11,