Choć szamotaniem się bardzo rozniemógł,
Na żaden środek więzów stargać nie mógł.
Wtenczas na pomoc wezwał — nie wiem kogo —
Lecz wiem, że skoro wezwał... upiór szary
Na białym koniu przeniknął go trwogą;
Bo jeszcze w lesie mrok perłowo-szary
Panował... Upiór twarz miał srogą,
Koń po kolana w piekielne gdzieś żary
Albo w krew wstąpił i tak farbowany
W mgle czerwonemi rzucał się kolany590.