To nieraz stanie i w dźwięk się zasłucha;

Sosny mu wtenczas szumią, jak sztandary,

A chmury w oczach, jakby skrzydłem ducha

Mahometańskich wojsk pędzone mary,

Idą na północ; a gdy kosa krucha,

Osełkiem645 tarta, na puszczę zabrzęczy —

Ałłach! il Ałłach! z puszcz, jak echo jęczy.

W Tatarze wtenczas, jak w ognistym ptaku,

Palą się oczy — stepy przypomina

I słone jakieś jeziora Kipczaku646,