Innych, co jako piekła są obrońce,

Rad bym uczynić na tym lauru drzewie

Liściami675... Strofę tę pisałem w gniewie —

Czy zmazać? — nie! na Boga! niechaj stoi

W dantejskich moich strof gryzącym tłumie!

Czech, co Kozaków myślą w Renie poi,

Choć Niemiec676, może głos ludzki zrozumie.

Ja wracam pod las, gdzie rycerze moi

Jedzą — przy dębów rozwahanych szumie,

Siedząc na srebrnej księżycem lewadzie677