Albo pod niebem gdzieś, jak dwa łabędzie,

Latają razem, choć je smutna dola

Rozłącza tu na ziemi i rozgania;

Wiedział to i te wszystkie porównania...

Pełny więc melancholii szedł po brzegu;

Wtem ujrzał dziwną rzecz i zbladł na twarzy

Patrząc... I mój rym także stanął w biegu,

A nim opiszę tę rzecz, słowa waży.

Niech mi żurawie zabrzmią hymn noclegu,

Niech pełny księżyc krwawo się rozżarzy