Ministra także miał przy swoim boku,
Oba siedzieli jak duchy — w obłoku.
Rzekłbyś, że Pluton746 z brodatym Charonem747
Siedzą i palą tytuń — w środku sali
Rozkwitła fajka wywróconym dzwonem,
Jak kocioł, gdzie się dusz tysiące pali.
Dwa węże w kocioł wetknięte ogonem
Do ust im lazły, a oni je ssali,
Smakując bardzo to, co bursztynową
Szyją wziął z kotła gad i oddał głową.