Spotykam jakieś jęczące gromady;

Ludzie okropni bez rąk są, jak wodze

Tym, co na rękach pełzają jak gady;

Inni umarli zostają na drodze

I są zabójcom strasznym jako ślady;

Inni bez twarzy wzdychają z rozpaczą,

Bez ust się modlą i bez oczu płaczą.

„O siostro moja! morem ja owiana

I czarna dymem smętnego jałowcu,

Do mego Dziecka krwawego i Pana