Zasnął — a jego duch tylko promienny

Wyszedł i w słońcu złotem szedł po Litwie

Przez czarne, smutne lasy, do Gehenny797

Wędrując może — lecz to, co go niosło,

Słońce, stanęło przy wierzbie i rosło.

A ksiądz znalazłszy pod nogami ziemię,

Na kolana się rzucił na konwalii,

Tak, że pokazał już nie twarz, lecz ciemię,

I krzyknął: — „Idę z rzezi i z batalii.

Zwątpiłem, pierwszy raz poczuwszy brzemię