Sny... usta były świeże, miłe, młode,

Jako dwie wisznie, co się zdają smaczne,

Choć okiem tylko rubinową wodę

Pijesz. — O ustach więc tych śpiewać zacznę

I wejdę z niemi poeta w ugodę,

Aby za wiersz mój lotny bezrozumnie

Tak obudziły mnie tu — albo w trumnie.

Panny Gruszczyńskiej były to usteczka!...

Ona — w grobowcu leżąc z drugiej strony —

Biedna, w Tatarek rękach jak owieczka,