Wziąwszy pod siodło łopaty lub krzyże.
Lecz teraz spały, chrapiąc głośno obie,
A tak ohydnie chrapią i śmiertelnie,
Tak się pazurem jedna w udo skrobie,
A druga przez sen tak szczeka piekielnie,
Że panna, światło trzymając przy sobie,
Paluszkami je osłoniła szczelnie
I stała — srebrna dziewczyna w lazurze,
Już nie kaganiec niosąc, ale róże.
Nagle ją strach wziął, obróciła twarzy