I do grobowca szła nazad powoli,

Jak smętna dusza, co się na to skarzy,

Że wrócić musi do smętnej topoli

I grobowcowi ciała być na straży,

Aż ją pokuta albo czas wyzwoli

I znów odeszle810 w światy przedstworzenia,

Gdzie wyrastają znów dusze z płomienia.

Szła więc pod swoje sklepione framugi

I schyliwszy się weszła. Już mówiłem,

Że w tym grobowcu był katakumb drugi,