Gdzie krwią okryty i potem i pyłem

Mój rycerz leżał na ziemi, jak długi.

Szczęściem, że lampy mojej nie zgasiłem,

Prowadząc moje biedne dziewczę ciche

Do tego grobu po nocy, jak Psyche811.

Od lampy płomyk tak się nad nią schyla,

Tak się od knotu w powietrze odrywa,

Jak duch miłości na skrzydłach motyla,

Piękniejszy wtenczas, kiedy dogorywa,

Kiedy ostatnia w nim zachwytu chwila