Ustami mówiąc mu: cyt! — i paluszkiem...

On też obudził się — lecz patrzcie chłopca!

Zaraz zrozumiał, że to nie z jasełek

Jaki aniołek, ani z mogił kopca

Duch, chociaż stała z koroną światełek.

Twarz ta i postać nie była mu obca;

Leżał więc cicho, a ona perełek

Ząbków bielutkich jak szczurek używa

I przegryzione na pół więzy zrywa.

Już wolny!... wstaje, otrząsa się z prochu,