Ona z kagańcem złotym naprzód leci;

Oboje wyszli z grobowego lochu.

Tatarki chrapią — księżyc srebrny świeci...

O! pomóż ty mi, Dante, i ty, Włochu

Z Sorrentu812... dwoje tych różanych dzieci

Przez te parowy wieść okropnie, sine,

Tam, na błękitną jak niebo dolinę...

Olbrzymie skały zastępują drogę,

Tam nagle potok jęknie i zaszczeka;

Świat taki dziki naprzód wziął pod nogę