Huczą — i płaczą w dolinach szakale,
Jak zarzynane dzieci przez Heroda,
Szakale płaczą — a psom jak na sprzeczkę.
Beniowski zbiega z gór, jak srebrna woda,
Na ręce już wziął zmęczoną dzieweczkę;
Czasem mu powój kwietny ręce poda,
Czasem i ona pomoże troszeczkę,
Oczkami skalne przeszywszy obłędy
I mówiąc jemu cicho: „Idź Pan tędy.
„Tę skałę się Pan, mówi, obejść staraj —