Utopionego okrętu iglice,

I długo widzi lud ich smętne lice

We mgłach; więc nawet gdy się cały skarli

I życia szczęście bierze, jak się zdarza:

O tamtych jeszcze wie, że nie umarli,

Że jeszcze cierpią; i to go przeraża,

Że się już w wichrach ciągłych nie podarli

I nie spróchnieli, jak krzyże cmentarza,

I nie opadli, jak dawne sztandary

Ci ludzie — w lodach gdzieś błądzące mary.