Mięsa nie mieli wcale, tylko żyły —
Namioty z czarnej skóry, jak mogiły.
Kociołki mieli czarne przy ognisku,
Wielbłądów chudych i starych z dziesiątek;
Chudzi rycerze, w oczach pełni błysku —
Poszliby nawet na rzeź niewiniątek.
Stanąwszy przy tem dzikiem koczowisku,
Rzekł nieznajomy rycerz: „Na początek,
Panie Beniowski, oczu nie otwiéraj!...
Daje ci dwieście Tatarów Chan Giraj.