Widziałem taką żałobną gromadkę.

Szli — a pod niemi most, rzucona kłoda,

Drzała... Słyszałem cmentarza sąsiadkę,

Kaskadę — księdza głos głuszącą... Szkoda

Pacierzy, skalnej porzuconych ścianie

I na szalonych kaskad urąganie!

Myślałem sobie, że ten człowiek młody

Ten most, co wiedzie smutek z łąk na łąki,

Wyrwał z korzenia i rzucił przez wody,

Ścigając dzikie po górach jelonki,