(Bo śpiewak jeden piorun ma zamknięty
W lirze) — tam rzucił lirę, gdzie był klęty.
Nagle usłyszał szmer okropny gniewu:
„Mat’ swoju zabyw bat’ko Wernyhora907!...”
Zrazu nie pojął okropności czynu
I stał — na licu blady, gdyby zmora,
Wtem głos kobiecy: „Zabyw mene, synu908,”
Krzyknął — a krzyk był matki... O nieskora
Pamięci! ten głos, na tej samej wardze —
Śpiewak go w klątwie nie poznał, a w skardze