Nad starcem owym, a z tęsknotą szczérą,

Zakopaliśmy go do grobu z lirą;

I tę posługę nad grobem oddawszy,

Szliśmy do domu; a miesiąc był krwawszy

I okrąglejszy i większego łona,

I ziemia cała pod zachód czerwona,

W rozpłomienione ubrana obłoki,

Jak w nietoperze ogniste i smoki.

„Oddzieliłem się nieco od gromady,

Wtem drogę Kozak mi zaszedł ogromny,