Futor921 z ogromnym sadem, i tam mieszka.

Lecz do Korsunia mu wiadoma ścieżka

I miód mój stary, bursztynowy, gęsty;

Więc mi tu w zamku bywa jak gość częsty.

„I jednej nocy — gdy wiatr kręcił wiry,

A do mnie on miał przyjechać w gościnę,

Słyszałem dziwną głosów mięszaninę;

I przez ściemniałe niebieskie szafiry

Czasem głos leciał piorunu i liry,

Ciągły i coraz niby doskonalszy,