Poznał swoje dzieciątka zarżnięte.

„I usta swe otworzył i w krzyż ręce otworzył

I stał stary ojciec na strzemionach —

Aż go szablą ciął Kozak — i na ziemi położył

I krew jemu ciekła po ramionach.

„I żywcem go chwycili i na step ukraiński

Płaczącego ponieśli na żłobie.

Oj! powiedział ja tobie, mości panie Gruszczyński,

Lecz wszystkiego nie powiedział ja tobie!”

— Tu zamilkł starzec; a pan Suchodolski