Bydło, nie idzie spocząć do piekarni,

Lecz przy oborze rozlicza się z trzodą;

Tak i wodzowie — gdy są gospodarni,

Wyżsi od ludu sercem i urodą,

A jako żołnierz krwią i prochem czarni —

Nim pójdą w namiot, to wiedzą najpierwsi,

Ile kul padło w sztandar — ile w piersi.

Przed wodzem szlachta przepędza zwycięska,

El Dżin przeleciał, jak wiatr, z Tatarami;

W Beniowskim twarz się stała prawie męska,