Gdy się zbliżyły, ujrzały z daleka
Dwóch konnych; był to pan Branecki w burce
I przy sobie miał drugiego człowieka,
Z którym rozmawiał o starosty córce.
Ona słyszała, jak ją on wywleka
Z komnat dziewiczych; jak myśli jaszczurce
Pozwala łazić po niej; jak ją plami,
Mówiąc o wdziękach brudnemi ustami.
„Co myślisz, mój ty Dzierzanowski1042? rzecze,
Czy w Indiach, twoje musztrując Cypaje1043,